„Lipiec nie miał litości, walił słońcem z błękitnego nieba
z pasją szaleńca, topił asfalty, nagrzewał samochody...”
“July showed no mercy; the sun beat down from the blue sky
with the fervour of a madman, melting the tarmac and heating up the cars...”
Witajcie,
Mamy początek sierpnia, a to oznacza post podsumowujący miesiąc lipiec. Podczas przeglądania archiwum w telefonie byłam zaskoczona niewielką ilością zrobionych w tym okresie przeze mnie zdjęć. I w związku z tym, odniosłam wrażenie, że niewiele się w tym miesiącu działo. I po części mogło tak być ponieważ podczas pierwszych dni miałam usuwany ząb. Niestety po wyrwaniu nabawiłam się przypadłości zwanej ładnie przez stomatologów suchym zębodołem, który mocno dał mi się we znaki przez kolejnych dni. W związku z tym nie miałam przez jakiś czas ani siły, ani ochoty za bardzo nic ciekawego robić.
Na szczęście podczas dni, których czułam się dużo lepiej udało nam się z Kubą posłuchać w plenerze pięknego koncertu przy świecach w otoczeniu niesamowitej muzyki koncertu skrzypcowego "Cztery Pory Roku" autorstwa Vivaldiego. Ponadto z naszą wspólną przyjaciółką i jej uroczym pieskiem pojechaliśmy nad jezioro, aby ochłodzić się podczas jednego z cieplejszych lipcowych dni. Udało mi się także wybrać do salonu kosmetycznego Yasumi. Odwiedzić klikanaście razy kino, a także pod koniec miesiąca wybrać na naszą restauracyjną randkę. W lipcu przypada także Dzień Rekina, który jest ukochanym zwierzątkiem mojego Kuby. I z tej właśnie okazji kupiłam mu rekini zestaw klocków Lego.
A jak Wam minął tegoroczny lipiec? Czy odwiedziliście jakieś ciekawe miejsca bądź wybraliście się w tym miesiącu na wakacyjny wypoczynek ? Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze :-)
Hello,
It’s the start of August, and that means it’s time for a post summarising the month of July. Whilst browsing through the archive on my phone, I was surprised by how few photos I’d taken during that period. And so, I got the impression that not much had happened this month. And that may well have been partly true, as I had a tooth extracted during the first few days. Unfortunately, after the extraction, I developed a condition that dentists rather euphemistically call ‘dry socket’, which really took its toll on me over the following days. As a result, for a while I had neither the strength nor the inclination to do anything particularly interesting.
Fortunately, on the days when I was feeling much better, Kuba and I managed to enjoy a beautiful open-air concert by candlelight, surrounded by the incredible music of Vivaldi’s violin concerto ‘The Four Seasons’. What’s more, we went to the lake with a mutual friend and her adorable little dog to cool off on one of the warmer days in July. I also managed to pop into the Yasumi beauty salon, go to the cinema a few times, and, towards the end of the month, go on our restaurant date. July is also Shark Day, and the shark is my Kuba’s favourite animal. So, to mark the occasion, I bought him a shark-themed Lego set.
How was your July this year? Did you visit any interesting places or go on holiday this month? I can’t wait to read your comments :-)

My w lipcu nigdzie nie wyjeżdżaliśmy, ale pobyliśmy trochę nad wodą w okolicznych miejscowościach,
OdpowiedzUsuńCzyli mini odpoczynek i orzeźwienie zaliczone :-)
UsuńWspółczuję akcji z zębem, tym bardziej, że to mnie czeka we wrześniu :(
OdpowiedzUsuńTeż współczuję :-(
Usuń
OdpowiedzUsuńA day at the lake is always nice. I really need to do that again before the summer is over.
I hope you're feeling better after your dentist appointment.
It's true a day at lake is always nice - I confirm :-)
UsuńTo dobrze, że mimo tak ciężkiego początku udało się Wam wykorzystać ten miesiąc jak najlepiej ;)
OdpowiedzUsuńNam lipiec też bardzo szybko minął... Okres urlopowy w pracy, liczne zastępstwa.. wracałam do domu często tak padnięta, że nie miałam już na nic sił ani ochoty :D Ale było trochę mini-wycieczek, spacerów, kino - było fajnie! ;)
Na szczęście tak, choć to był bardzo specyficzny miesiąc. Mam andzieję,że niedługo i Ty wybiezresz się na zasłużony wypoczynek.
UsuńSuper wspomnienia :)
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńCześć. Jest jakaś rewolucja lego, bo nagle się okazało, że jest to dobre dla osoby w każdym wieku. Ja mam takie poczucie. W ostatnich latach złożyłem trzy zestawy. Bardzo fajnie się to układa, szkoda że już nie ma tej dziecięcej radości z zabawy samym przedmiotem, bo tak to siedzi na półce cały czas.
OdpowiedzUsuńLipiec? Perturbacje były. Przerwa w blogu. Zainteresowanie okultyzmem.. Ale przeszło mi już.
Pozdrawiam
O ja :-o Także pozdrawiam
UsuńFajny jest ten rekin lego. Moja córka jakiś czas temu go budowała
OdpowiedzUsuńKubie też się bardzo podoba ( on kocha rekiny ) i bardzo ten prezent docenił :-)
UsuńJa też niedawno miałam wyrywany ząb i u mnie nie obeszło się bez komplikacji. Ja z kolei skończyłam z infekcją w miejscu wyrwania :(
OdpowiedzUsuńMega współczuję i łączę się w bólu. Z tymi zębami wieczne problemy
UsuńMimo niezbyt przyjemnego początku, całkiem sporo udało Ci się zmieścić w tym lipcu! Koncert Vivaldiego przy świecach brzmi zdecydowanie jak coś dla mnie, musiał mieć świetny klimat. A prezent z okazji Dnia Rekina – przesłodki pomysł, uwielbiam takie drobne, spersonalizowane niespodzianki. Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Początek nie był łatwy na szczęście druga połowa to wynagrodziła. Ja też bardzo lubię takie spersonalizowane prezenty :-) Ciepło pozdrawiam
UsuńTeż miałam wyrywany ząb w lipcu! Co prawda nie nabawiłam się komplikacji, ale przez tydzień byłam nie do życia ;<
OdpowiedzUsuńWspółczuję - no z zębami nie ma lekko :-(
UsuńOch zupełnie cię rozumiem! Problemy z zębami są najgorsze. Zdecydowanie pozbawiają sił i chęci. Najważniejsze jednak że wszystko wróciło do normy. Mimo tych nieprzyjemności udało ci się spędzić bardzo przyjemny lipiec. Mój był fantastyczny. Mieliśmy urlop i pojechaliśmy pierwszy raz całą rodziną nad morze 🐬💧
OdpowiedzUsuńOj są - najgorsze już za mna na szczęście . O jak cudownie - mam nadzieję, ze urlop był udany :-)
UsuńMało zdjęć wcale nie musi oznaczać mało ciekawych wydarzeń ;) Najważniejsze, że po niefortunnym początku udało się jeszcze znaleźć sporo przyjemnych momentów. A rekin z LEGO brzmi jak bardzo trafiony prezent! 😊
OdpowiedzUsuńNa szczęście się udało :-) Oj był bardzo trafiony :-)
UsuńChyba najbardziej zapadł mi w pamięć ten koncert Vivaldiego przy świecach — brzmi jak jeden z tych wieczorów, które zostają w głowie na dłużej, nawet jeśli cały miesiąc nie obfitował w wielkie wydarzenia. I swoją drogą, mała liczba zdjęć naprawdę potrafi zmylić przy takim podsumowaniu. Czasem właśnie wtedy okazuje się, że więcej przeżyliśmy, niż zdążyliśmy sfotografować.
OdpowiedzUsuńKoncert był piękny, ale nie umiałam się nim w pełni cieszyć bo gdzieś w tle niestety wciąż czułam ból. To prawda- ostatnio też się nad tym łapię, że przeżywam chwilę bez uwieczniania ich - moje serce robie im niewidzialne dla oczu zdjęcia :-)
UsuńLipiec minął mi jakoś tak za szybko. Nadrabiałam czytanie, jeździłam nad jezioro i odpoczywałam. :D
OdpowiedzUsuńMi też . A u Ciebie brzmi jak typowy fajny letnie spędzony czas :-)
UsuńA ja w lipcu miałam urlop, więc To był naprawdę dobry miesiąc.
OdpowiedzUsuńCudownie :-)
UsuńOjej ważne że się zagoił i już lepiej . Mój lipiec prawie całkowicie minął zagranicą . Piękne para
OdpowiedzUsuńNa szczęście tak. Czekam na relację :) i dziekujęmy Julka <3
UsuńI hope your tooth is feeling better; going to the dentist is always tough.
OdpowiedzUsuńIt's really cool that your husband is surrounded by sharks, hahaha. I hope August is an excellent month for you both 🥰
https://www.heyimwiththeband.com.br/
Yes, at the moment it is ok. He loves sharks :-D and me too xx
UsuńWspółczuję tych przeżyć z zębem. Ja niemal przez cały lipiec miałam masę pracy i ciężko mi było znaleźć czas nawet na sen. Za to teraz nadrabiam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Współczuję i mam nadzieję, że sierpień będzie dla Ciebie łaskawszy . Cieplutko pozdrawiam
Usuń