"I znowu był czerwiec – łagodne, długie,
wolno gasnące wieczory, wieczory które tak wiele obiecują,
że cokolwiek się z nimi zrobi,
ma się zawsze wrażenie porażki, zmarnowanego czasu."
"And it was June again – those gentle,
long evenings that fade slowly, evenings that promise so much that,
whatever you do with them,
you’re always left with a sense of failure, of time wasted."
Czerwiec to mój ulubiony miesiąc w roku. W tym miesiącu przyszłam na świat i może dlatego tak bardzo lubię dni podczas, których jest bardzo ciepło ( i nie mam tu na myśli skrajnych upałów). Ten czerwiec był dla mnie z jednej strony pełen dobrych wydarzeń, pięknych spotkań, ale także jego końcówka była dla mojej rodziny bardzo smutna, bo w urodziny mojego taty odeszła jego mama a moja babcia Wanda. Był to dla nas trochę szok, bo babcia wydawała nam się być nieśmiertelna. Cieszyła się dobrą kondycją ( sama wchodziła po schodach na czwarte piętro), nie miała żadnych chorób przewlekłych a kardiolog stan kondycję jej serca ocenił zdaniem " lekko przeżyje do setki". Niestety tak się nie stało, babcia trafiła do szpitala, gdzie miała się trochę podkurować, aby przybrać na wadze, ale niestety chyba te upalne dni dały się jej we znaki. Odeszła nad ranem, we śnie. Byłam jej najstarszą wnuczką i jestem bardzo wdzięczna, że mogłam się cieszyć jej obecnością przez 44 lata mojego życia. Na zawsze pozostanie w moim sercu.
June is my favourite month of the year. I was born in this month, and perhaps that’s why I like days when it’s really warm so much (and I don’t mean extreme heat). On the one hand, this June was full of happy events and lovely encounters for me, but the end of the month was also very sad for my family, because on my dad’s birthday, his mum – my grandmother Wanda – passed away. It came as something of a shock to us, as Grandma had always seemed immortal to us. She was in good health (she could climb the stairs to the fourth floor on her own), had no chronic illnesses, and the cardiologist’s assessment of her heart’s condition was that she’d ‘easily live to be a hundred’. Unfortunately, that wasn’t to be. Grandma was admitted to hospital, where she was supposed to recuperate a little and put on some weight, but sadly, I think the sweltering heat took its toll on her. She passed away in the early hours of the morning, in her sleep. I was her eldest granddaughter, and I am so grateful that I was able to enjoy her company for 44 years of my life. She will remain in my heart forever.
Nasza czerwcowa rocznica - wybraliśmy się ponownie do restauracji Rytm natury, tym razem na kolację degustacyjną, która na długo zostanie w naszej pamięci.
Our June anniversary – we went back to the Rytm Natury restaurant, this time for a tasting menu that will stay with us for a long time to come.
Rodzinny wypad do Rogalina i okolic.
A family trip to Rogalin and the surrounding area.
Wizyta w UK podczas, której odhaczyłam jedną ze swoich pozycji z tzw. bucket list - wzięcie udziału w Color Run i to w towarzystwie mojej kochanej siostrzenicy Chloe.
A trip to the UK during which I ticked off one of the items on my so-called bucket list – taking part in the Colour Run, alongside my lovely niece Chloe.
Max, który na szczęście powoli dochodzi do siebie :-)
Max, who, thankfully, is slowly getting back on his feet :-)
W czerwcu po raz pierwszy w życiu pojawiłam się na Pyrkonie. Niezapomniane doświadczenie, które chcę powtórzyć za rok. Udało mi się spotkać z Izabelą Maeng i zdobyć jej dedykację na swoim egzemplarzu książki oraz zrobić sobie wspólną fotkę z Karolem Modzalewskim :-) Na temat tego wydarzenia stworzę ogólnie osobny wpis.
In June, I attended Pyrkon for the first time in my life. It was an unforgettable experience, and one I’d love to repeat next year. I managed to meet Izabela Maeng and get her to sign my copy of the book, as well as take a photo with Karol Modzalewski :-) I’ll be writing a separate post about the event in general.
Urodzinowe spotkanie z moimi dziewczynami :-)
A birthday meeting with my girls :-)
I na koniec wspomnienie mojej babci Wandy. Będzie mi jej brakować. Robiła jedyną w swoim rodzaju zupę pomidorową, której smak pozostanie ze mną na zawsze. Bardzo kochała zwierzęta. Przez jej dom przeszły pieski, koty, żółwie, króliki, świnki morskie, kanarki, rybki a nawet ślimaki. Była niezwykle uparta, ale potrafiła cieszyć się z małych rzeczy. Pracować zawodowo skończyła dopiero po 80-tce. Lubiła czytać i robiła to do końca. Nie miała łatwego życia, ale nie potrzebowała wiele. Potrafiła dostrzec w życiu to, co naprawdę było ważne. Jeśli macie jeszcze swoje babcie i dziadków zadzwońcie do nich, bo czas spędzony z nimi chociażby podczas rozmowy jest bezcenny.
And finally, a tribute to my grandmother Wanda. I’m going to miss her. She made a tomato soup like no other, the taste of which will stay with me forever. She loved animals dearly. Dogs, cats, tortoises, rabbits, guinea pigs, canaries, fish and even snails all passed through her home. She was incredibly stubborn, but she knew how to find joy in the little things. She didn’t stop working until she was well into her 80s. She loved reading and carried on doing so right to the end. She didn’t have an easy life, but she didn’t need much. She knew how to recognise what was truly important in life. If you still have your grandmothers and grandfathers, give them a call, because the time spent with them – even just chatting – is priceless.

