środa, 8 kwietnia 2026

Where to eat/ Gdzie zjeść - Rytm Natury in Poznań/ Rytm Natury w Poznaniu


„Przyprawą potrawy jest głód”.
















“Hunger is the spice of life.”





W związku z naszą związkową tradycją restauracyjnych randek postanowiłam stworzyć nowy cykl o miejscach "Gdzie zjeść ". W pierwszym odcinku tego cyklu zabiorę Was wraz z Kubą do restauracji Rytm Natury mieszczącej się przy ulicy Matejki w Poznaniu. Restauracja ta jest w Poznaniu od niedawna, a już cieszy się dużą popularnością. Stawia na naturalne składniki; bazując na własnych uprawach oraz paszach, którymi karmi swoje zwierzęta. Wszystkie dania tworzą od podstaw opierając się na swoich własnych produktach. Do restauracji warto wybrać się podczas weekendu, ponieważ po godzinie 18:00 będziecie mieli okazję posłuchać w trakcie delektowania się potrawami muzyki na żywo. 

Wystrój restauracji jest bardzo elegancki, ale jednocześnie nawiązuje także do natury. Za kuchnię odpowiada Dawid Drgas, który ma za sobą lata doświadczeń w branży. Tworzy on niezwykłe oraz kreatywne menu, które podbiło nasze serduszka. Stolik zarezerwowałam telefonicznie wcześniej. W dniu wizyty zostaliśmy miło przyjęci przez obsługę restauracji. Na wstępie otrzymaliśmy także koperty z imiennymi menu, co było niezwykle sympatycznym gestem. Na wstępie kelner po przyjęciu zamówienia poinformował nas także o możliwości złożenia zamówienia na świąteczne serniki, ciasta oraz inne pyszności.



In keeping with our tradition of restaurant dates, I’ve decided to start a new series called “Where to Eat.” In the first episode of this series, Kuba and I will take you to Rytm Natury, a restaurant located on Matejki Street in Poznań. The restaurant has only recently opened in Poznań, but it’s already very popular. It focuses on natural ingredients sourced from its own crops and the feed it uses for its animals. All dishes are made from scratch using their own products. It’s worth visiting the restaurant on the weekend, because after 6:00 PM, you’ll have the chance to enjoy live music while savoring your meal. 

The restaurant’s decor is very elegant, yet it also draws inspiration from nature. Dawid Drgas, who has years of experience in the industry, is in charge of the kitchen. He creates an extraordinary and creative menu that won us over. I had reserved a table in advance by phone. On the day of our visit, we were warmly welcomed by the restaurant staff. We were also given envelopes containing personalized menus, which was an incredibly thoughtful gesture. After taking our order, the waiter informed us that we could also place orders for holiday cheesecakes, cakes, and other delicacies.















Na początek otrzymaliśmy od szefa kuchni talerz z trzema mini przekąskami. Bardzo smakowały nam dwie ostatnie- mega ciekawe połączenia smaków. Pierwsza też była ok, ale nie zaskoczyła nas niczym bardziej poza buraczanym smakiem. Otrzymaliśmy także autorskie koktajle, które zamówiliśmy, i które zdecydowanie możemy Wam polecić.

To start things off, the chef brought us a plate with three mini appetizers. We really enjoyed the last two—they had some really interesting flavor combinations. The first one was okay, too, but it didn’t surprise us in any way other than its beetroot flavor. We also received the signature cocktails we’d ordered, which we can definitely recommend to you.







Ze względu na możliwości mojego żołądka zdecydowałam się zrezygnować z opcji przystawki. Kuba za to  zaszalał w tej kwestii za nas oboje i wybrał krem kasztanowy, czego nie żałował. Ponieważ właśnie to danie po całej kolacji było jego numerem jeden. Zachwycał się nad nietuzinkowym i przepysznym połączeniem smaków. Przypadło mu do gustu niesamowite oraz nietuzinkowe połączenie smaków. Wspominał je jeszcze długo po zakończonej kolacji. I chętnie spróbowałby go ponownie.

Knowing the limits of my stomach, I decided to skip the appetizer. Kuba, on the other hand, went all out for both of us and chose the chestnut cream soup—a decision he didn’t regret. In fact, that dish was his favorite part of the entire dinner. He raved about the unique and delicious combination of flavors. He really enjoyed the amazing and unique combination of flavors. He kept talking about it long after dinner was over. And he’d love to try it again.




Jeśli chodzi o dania główne Kuba wybrał indyka w połączeniu ze śliwką, dzikim brokułem, grzybkami shimeji oraz polentą. Ja natomiast skusiłam się na pieczonego pora w towarzystwie miedzy innymi grzybów, sera scamorza oraz pieczonych orzechów. Oba dania bardzo nam smakowały.

For the main course, Kuba chose turkey served with plums, wild broccoli, shimeji mushrooms, and polenta. As for me, I went for roasted leeks served with mushrooms, scamorza cheese, and roasted nuts, among other things. We both really enjoyed our meals.






W ramach deseru oboje skusiliśmy się na lemon curd podany z owocami, musami, rumową babka oraz watą cukrowa posypaną pyłem cytrynowym. To połączenie różnych struktur i smaków także przypadło nam obojgu do gustu. Miejsce to spodobało nam się na tyle, że postanowiliśmy do niego wrócić  w czerwcu, aby świętować tam naszą rocznicę i wypróbować przy okazji ich menu degustacyjne.

For dessert, we both opted for lemon curd served with fruit, mousses, rum cake, and cotton candy sprinkled with lemon zest. We both really enjoyed this combination of different textures and flavors. We liked the place so much that we decided to return in June to celebrate our anniversary there and try their tasting menu while we were at it.








adres/ lokalizacja: ul. Jana Matejki 6/3, 60-766 Poznań
address/location:  Jana Matejki 6/3, 60-766 Poznan

rezerwacja: +48 794 670 333
reservation: +48 794 670 333



czwartek, 2 kwietnia 2026

Resume of the Month / Podsumowanie miesiąca - March 2026/ Marzec 2026

"Marzec to taki kapryśny miesiąc.                                                                 

Jest jak szew pomiędzy zimą a wiosną...”.

                                                            



“March is such a capricious month. 

It’s like a seam between winter and spring…”




W końcu przyszedł marzec i wszyscy poczuliśmy pierwsze promienie wiosny. Powoli wkraczamy w nową porę roku, a ja wyraźnie widzę u siebie znaki po-zimowego rozbudzenia. Początek marca to Dzień Kobiet. Mój kochany Kuba rano przygotował mi smaczne śniadanie. Ponadto podarował mi tulipana, czekoladowe cukierki Gejsza ( bardzo lubię) oraz książkę. A po południu zabrał  mnie na obiad do włoskiej restauracji "Mokra Włoszka". Restauracja serwuje różne rodzaje pizzy. Obok tych klasycznych znajdziecie tutaj także przeróżne wariacje na jej temat. Wszystkie nawiązują do znanych dzieł sztuki. Ja skusiłam się na klasyczną  pizzę funghi , Kuba natomiast wybrał tą inspirowaną jednym z jego ulubionych dzieł -Wielką Falą.

W marcu wybraliśmy się także z kolegą na filmowy Pub Quiz. Łącznie brało w nim udział około 30 drużyn. Udało nam się zająć 7 miejsce, z czego byliśmy bardzo zadowoleni biorąc pod uwagę trudność i zakres pytań. Jak co roku zarwaliśmy noc oglądając coroczną ceremonię rozdania Oscarów. 

W drugiej połowie miesiąca poleciliśmy na dłuższy weekend do Wielkiej Brytanii odwiedzić moją rodzinę. Podczas tej wizyty wraz z moją siostrą i jej koleżanką wybraliśmy się wspólnie na Bingo. Dla Kuby był to pierwszy raz i generalnie, mimo braku wygranej, dobrze się bawił. 

 Pod koniec miesiąca z moimi dziewczynami poszłyśmy do Teatru Muzycznego na spektakl Avenue Q, który bardzo Wam polecam. Jest odważny, niepoprawny politycznie i zabawny. Natomiast w ramach naszych comiesięcznych randek poszliśmy z Kubą do restauracji Rytm Natury, która bardzo pozytywnie zaskoczyła nas niecodziennym menu. Zrobię o tym ciekawym miejscu osobny wpis. Ponadto kilka dni temu do Polski, krótko po naszej wizycie w UK, przyleciała wraz z rodzinką moją siostra. Spędziliśmy razem cudowny, rodzinny czas, dlatego też przez ostanie dwa tygodnie prawie mnie tutaj nie było.

Z rzeczy trudniejszych, z którymi musiałam się zmierzyć, to, że po powrocie z UK wykryłam u mojego kanarka Maxa mały ropień. Na szczęście szybka wizyta u weterynarza i odpowiednie leczenie sprawiło, że mój malutki domownik czuje się obecnie dobrze, a ranka po usunięciu ropnia niemalże już się zagoiła, co mnie ogromnie cieszy.

Ogólnie mimo problemu zdrowotnego Maxa, marzec był bardzo rodzinnym miesiącem i zdecydowanie zaliczam go do tych udanych. Jestem ciekawa jak  ten miesiąc wyglądał u Was i chętnie przeczytam o tym w komentarzach.


***


March has finally arrived, and we’ve all felt the first rays of spring. We’re slowly entering a new season, and I can clearly see the signs of a post-winter awakening in myself. The beginning of March marks Women’s Day. My dear Kuba made me a delicious breakfast this morning. He also gave me a tulip, some Geisha chocolate candies (which I really like), and a book. And in the afternoon, he took me to an Italian restaurant called “Mokra Włoszka” for lunch. The restaurant serves various types of pizza. In addition to the classics, you’ll also find all sorts of variations here. All of them are inspired by famous works of art. I went for the classic  pizza funghi, while Kuba chose the one inspired by one of his favorite works—The Great Wave.

In March, my friend and I also went to a movie-themed Pub Quiz. A total of about 30 teams participated. We managed to come in 7th place, which we were very happy with considering the difficulty and scope of the questions. As we do every year, we stayed up all night watching the annual Academy Awards ceremony. 

In the second half of the month, we headed to the UK for a long weekend to visit my family. During that visit, my sister, her friend, and I went to a bingo hall together. It was Kuba’s first time, and overall, even though he didn’t win anything, he had a good time. 

 At the end of the month, my girlfriends and I went to the Musical Theater to see Avenue Q, which I highly recommend. It’s bold, politically incorrect, and funny. As part of our monthly dates, Kuba and I went to the Rytm Natury restaurant, which pleasantly surprised us with its unique menu. I’ll write a separate post about this interesting place. Also, a few days ago, shortly after our visit to the UK, my sister flew to Poland with her family. We spent a wonderful time together as a family, which is why I’ve barely been here for the past two weeks.

One of the more difficult things I had to deal with was discovering a small abscess on my canary, Max, after returning from the UK. Fortunately, a quick visit to the vet and proper treatment have made my little pet feel well again, and the wound from the abscess has almost healed, which makes me very happy.

Overall, despite Max’s health issue, March was a very family-oriented month, and I definitely count it among the successful ones. I’m curious to know how this month went for you, and I’d love to read about it in the comments.































poniedziałek, 16 marca 2026

Podsumowanie miesiąca - Resume of the month - Luty 2026/February 2026

 "Luty to miesiąc, który przypomina o miłości                                                                   

— nie tylko tej romantycznej. 

To idealny czas, by zatrzymać się i zastanowić się nad tym, 

jak traktujemy samych siebie"








“February is a month that reminds us of love

—and not just romantic love. 

It’s the perfect time to pause and reflect on how 

we treat ourselves”


Luty to u mnie zdecydowanie kolejny miesiąc przebudzania się z zimowej aury. Kilka przeczytanych książek, obejrzanych filmów ( przede wszystkim w kinie), spotkań z bliskimi. Ale ten miesiąc zapamiętam także jako czas "Przyjaciół". Nie tych dosłownych, a tych serialowych, ze względu na kolekcję figurek, którą zaprezentowała pewna znana fast foodowa restauracja i która tak nam się spodobała, że  postanowiliśmy ją skompletować. To "zmusiło" nas do wizyt w McDonals, w których bywam raczej dość rzadko, bo "niemięsożerni" mają tam raczej mały wybór dań do zjedzenia. 

For me, February is definitely another month of waking up from the winter time. I read a few books, watched some movies (mostly at the theater), and spent time with loved ones. But I’ll also remember this month as the time of “Friends.” Not the real ones, but the TV show characters, thanks to a figurine collection launched by a certain well-known fast-food restaurant—we liked it so much that we decided to collect the whole set. This “forced” us to visit McDonald’s, which I don’t go to very often, since vegetarians have a rather limited selection of dishes to choose from there. 


W lutym nadrobiliśmy również naszą zaległą wizytę w restauracji - mamy taki nasz prywatny rytuał, w którym raz jedno, a raz drugie wybiera restaurację i zaprasza tę drugą osobę na restauracyjną randkę. Mój wybór padł na niewielką restaurację Sanszajn w Poznaniu, którą ze względu na nietuzinkowe oraz twórcze menu gorąco wszystkim polecam. Na miejscu istnieje możliwość płatności wyłącznie gotówką oraz blikiem, o czym osoby przyjmujące rezerwacje zawsze uprzedzają podczas dokonywania rezerwacji telefonicznej.

In February, we also finally made up for our long-overdue visit to a restaurant—we have this little tradition where one of us picks a restaurant and invites the other on a dinner date. I chose the small restaurant Sanszajn in Poznań, which I highly recommend to everyone for its unique and creative menu. The restaurant only accepts cash and Blik payments, which the staff always mention when taking reservations over the phone.


W lutym odwiedził nas także kolega Kuby - Paweł. I z tą wizytą związana jest śmieszna historia z lodem, który widzicie na ostatnim zdjęciu pod tym wpisem. Chłopacy postanowili wieczorem spróbować pewnej szkockiej whisky i jedyne czego do niej potrzebowali to lód. Powiedziałam Kubie, że nie trzeba go zamrażać bo mamy od kilku miesięcy zamrożony lód w zamrażalce. Zapomniałam tylko dodać, że jest to lód z płatkami róż. No cóż... miny chłopaków po odkryciu tego "zjawiska" bezcenne. Ostatecznie wykorzystali dodatkowy pojemnik na lód, w którym zamrozili na nowo "czyste" kostki lodu dla siebie.

In February, Kuba’s friend Paweł also came to visit us. And there’s a funny story connected to that visit involving the ice you can see in the last photo below this post. The guys decided to try some Scotch whiskey that evening, and the only thing they needed was ice. I told Kuba that there was no need to freeze any because we’d had frozen ice in the freezer for several months. I just forgot to mention that it was ice with rose petals. Well... the guys’ faces when they discovered this “phenomenon” were priceless. In the end, they used an extra ice tray to freeze some “clean” ice cubes for themselves.