„Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi,
w jej figurze lub sposobie w jaki układa włosy.
Piękno kobiety musi być widoczne w oczach,
ponieważ są one drzwiami do jej serca.”
“A woman’s beauty is not reflected in the clothes she wears,
her figure, or the way she styles her hair.
A woman’s beauty must be seen in her eyes,
for they are the gateway to her heart.”
Pamiętam że, gdy byłam młodsza i oglądałam serial "Sex w wielkim mieście" marzyłam o tym, aby mieć taką babską grupę przyjaciółek, z którymi można byłoby o wszystkim porozmawiać. Bardzo podobał mi się ten serialowy koncept kobiecej przyjaźni. Przyjaciółki ( łącznie cztery) oczywiście były obecne w moim życiu, ale spotykałam się z każdą z nich osobno, ponieważ poznałam je w różnych okolicznościach i etapach życia. Na taką prawdziwą, trochę „filmową”, babską paczkę musiałam jeszcze trochę poczekać. I zdecydowanie było warto.
Poznałyśmy się w tym samym miejscu pracy, jeszcze przed pandemią – w czasach, gdy obecność w biurze była obowiązkowa każdego dnia, a o pracy zdalnej nikt nawet nie myślał. Codzienne rozmowy przy lunchu bardzo nas do siebie zbliżyły, aż pewnego dnia postanowiłyśmy spotykać się także poza pracą. Później przyszła pandemia, a z czasem niektóre z nas zaczęły zmieniać pracę. Pamiętam, że miałam obawy, czy jako paczka damy radę przetrwać, czy też każda z nas pójdzie swoją drogą. Nasza przyjaźń jednak przetrwała. Czas pokazał, że są rzeczy ważniejsze niż samo miejsce pracy, które naszą przyjaźń zapoczątkowało. Świętujemy wspólnie nasze urodziny. Towarzyszymy sobie podczas ważnych momentów w życiu. Pomagamy nawzajem i wspieramy. Jesteśmy od siebie różnie, ale przebywając razem stanowimy naprawdę zgraną ekipę.
W tym roku po raz pierwszy postanowiłyśmy wybrać się na nasz pierwszy, wspólny, weekendowy babski wyjazd. Rozważałyśmy różne opcje odnośnie naszej destynacji, jednak ostatecznie zdecydowałyśmy się na Gdynię. Głównym celem naszego wyjazdu było wspólne spędzenie czasu, ale przy okazji udało nam się również zwiedzić Muzeum Emigracji w Gdyni, w którym spędziłyśmy kilka godzin, poznając jego interesujące ekspozycje. Następnie koleją miejską wybrałyśmy się do Sopotu, gdzie nie mogło zabraknąć spaceru po słynnym sopockim molo. Cały wyjazd wspominamy bardzo miło i już nieśmiało zaczynamy snuć plany dotyczące kolejnego babskiego weekendu w przyszłym roku.
Czy Wy macie takie swoje babskie/męskie grono z którym się przyjaźnicie i z którym lubicie razem spędzać czas? Czy czasami organizujecie też takie wspólne wyjazdy? Cieplutko Was pozdrawiam.
***
I remember that when I was younger and watched the TV series "Sex and the City", I used to dream of having a group of female friends like that, with whom I could talk about absolutely anything. I really loved the show’s take on female friendship. I did, of course, have friends (four in total) in my life, but I used to meet up with each of them separately, as I’d met them in different circumstances and at different stages of my life. I had to wait a little longer for a real, slightly ‘film-like’ group of girlfriends. And it was definitely worth the wait.
We met at the same workplace, before the pandemic – back when turning up at the office every day was compulsory, and nobody had even thought of working remotely. Our daily chats over lunch really brought us closer together, until one day we decided to meet up outside of work as well. Then the pandemic hit, and over time some of us started changing jobs. I remember worrying whether we’d manage to stay together as a group, or whether we’d all go our separate ways. Our friendship, however, has endured. Time has shown that there are things more important than the workplace itself, which was where our friendship began. We celebrate our birthdays together. We’re there for one another during important moments in life. We help and support one another. We’re all different, but when we’re together we make a really close-knit team.
This year, for the first time, we decided to go on our first girls’ weekend away together. We considered various options for our destination, but in the end we settled on Gdynia. The main aim of our trip was to spend time together, but we also managed to visit the Emigration Museum in Gdynia, where we spent a few hours exploring its fascinating exhibitions. We then took the tram to Sopot, where a stroll along the famous Sopot pier was a must. We have very fond memories of the whole trip and are already tentatively starting to make plans for our next girls’ weekend next year.
Do you have your own groups of female or male friends with whom you get on well and enjoy spending time together? Do you sometimes organize trips together as well? Warm regards to all of you.


