środa, 13 maja 2026

Podsumowanie miesiąca/Resume of the month - Kwiecień/April 2026

 „Deszcze częste w kwietniu wróżą,                                                  

że owoców będzie dużo”.









“Frequent rain in April bodes well 

for a plentiful harvest.”



Witam Was po dłuższej przerwie. Chciałam dodawać więcej wpisów, ale czasami w życiu dzieje się tak wiele, że człowiek musi pewne rzeczy odpuścić. Najważniejsza rzecz, która miała miejsce w ubiegłym miesiącu to operacja taty, jego powrót do domu a następnie oczekiwanie na wyniki. Na szczęście były one dobre i udało się raka z organizmu taty wyeliminować. Jednocześnie w kwietniu czekały nas wizyty u weterynarza z Maxem, który złapał jakieś zapalenie górnych dróg oddechowych. Oprócz tych bardziej stresujących i trudniejszych momentów było też wiele tych dobrych oraz pozytywnych. Wraz z Kubą przetestowaliśmy kolejne miejsce w ramach naszej comiesięcznej restauracyjnej randki (zrobię o tym osobny post). Ponadto dwukrotnie odwiedziliśmy Kulinarną Kamienicę, którą z całego serduszka polecamy. Każdy znajdzie tam coś dla siebie, ponieważ pod jednym dachem znajduje się kilka restauracji serwujących różne kuchnie świata a jedzenie jest tam naprawdę smaczne. Dodatkowym atutem tego miejsca są odbywające się tam cyklicznie różne wydarzenia oraz imprezy.

W połowie miesiąca wraz z moimi dziewczynami pojechałyśmy na babski weekend do Gdyni. Był to nasz pierwszy tego rodzaju wypad, który zaliczamy jako bardzo udany i w związku tym chciałybyśmy  powtórzyć  go w kolejnym roku. Poza Gdynią udało nam się wspólnie odwiedzić także Sopot. Więcej o tym naszym babskim wypadzie napiszę w odrębnym wpisie. 

Koniec miesiąca także był intensywny ponieważ zostałam wybrana jako statystyka do roli dziennikarki w niemieckim serialu "8 Billions". Dodatkowo wraz z Kubą wybraliśmy się po raz pierwszy w życiu na tzw. koncert w ciemności podczas, którego mieliśmy okazję posłuchać na żywo znanych motywów muzyki filmowej. Podsumowując kwiecień był bardzo dynamicznym oraz emocjonalnym okresem,  który pozwolił mi z nową siłą i energią wkroczyć w miesiąc maj. Jestem ciekawa jak wyglądało Wasze podsumowanie poprzedniego miesiąca. Jeśli macie ochotę podzielcie się tym ze mną w komentarzu.


***


Hello everyone, after a long break. I wanted to post more often, but sometimes so much happens in life that you just have to let certain things go. The most important thing that happened last month was my dad’s surgery, his return home, and then waiting for the results. Fortunately, the results were good, and they managed to eliminate the cancer from my dad’s body. At the same time, in April, we had to take Max to the vet because he caught some kind of upper respiratory infection. Aside from these more stressful and difficult moments, there were also many good and positive ones. Kuba and I tried out another spot as part of our monthly restaurant date (I’ll write a separate post about that). We also visited Kulinarnia Kamienica twice, which we wholeheartedly recommend. There’s something for everyone there, as several restaurants serving various cuisines from around the world are all under one roof, and the food is truly delicious. An added bonus of this place is the variety of regular events and parties held there

In the middle of the month, my girlfriends and I went on a girls' weekend to Gdynia. It was our first trip of this kind, which we consider a great success, so we'd like to do it again next year. In addition to Gdynia, we also managed to visit Sopot together. I'll write more about our girls' trip in a separate post.

The end of the month was also intense because I was cast as an extra playing a journalist in the German TV series “8 Billions.” Additionally, Kuba and I went to our first-ever “concert in the dark,” where we had the chance to hear famous film scores performed live.  All in all, April was a very dynamic and emotional time, which allowed me to enter May with renewed strength and energy. I’m curious to hear how you’d sum up the previous month. If you’d like, feel free to share it with me in the comments.














Ramenowa randka kulinarna/the ramen foodie date

Wielkanoc z rodziną /Easter time with my family

Babski wypad nad morze / girls' getaway to the Baltic Sea





concert in the dark/ koncert w ciemności


Wizyta w Kulinarnej Kamienicy/ A visit in Kulinarna Kamienica

Max <3

na planie serialu / on the set of TV series


czwartek, 16 kwietnia 2026

Travels/ Podróże - Japan/Tokyo- Japonia /Tokio part 4

 „Zbieraj wspomnienia, pozostawiaj jedynie ślady.“   

   



“Collect memories; leave only traces.”




Po dłuższej przerwie zabieram Was z powrotem do Tokio i Japonii. Kolejny dzień pobytu spędziliśmy częściowo osobno. Kuba wybrał się do dzielnicy Akihabara ( później do niego tam dołączyłam), która  gromadzi przede wszystkim fanów anime, elektroniki, mangi oraz gier video. Jest zdecydowanie nietuzinkowa, głośna, pełna kolorów oraz neonów. Zdecydowanie warto się tam wybrać nawet jeżeli nie jesteśmy fanów powyżej wymienionych prze mnie rzeczy. Ja natomiast pół dnia spędziłam w dzielnicy Kappabashi, określanej mianem Kuchennego Miasteczka z misją zakupu japońskiego noża santoku. Kappabashi to dość spokojna dzielnica i zdecydowanie nie mogą jej pominąć fani gotowania oraz miłośnicy kuchni. Możecie tam kupić dosłownie wszystko co jest związane z tematyką kulinarną. Aż żal, że ograniczała mnie zarówno pojemność bagażu jak i budżet, bo znalazłam tam naprawdę wiele pięknych rzeczy od garnków, przez sztućce aż po porcelanę. Z wrażenia tego dnia nie zrobiłam przez to zbyt wielu zdjęć. Aż żałuję, że nie mogę Wam pokazać tych wszystkich sklepów z nożami ( byłam w kilkunastu). Po dłuższych poszukiwaniach, w końcu znalazłam idealny nóż dla siebie, był troszkę droższy niż planowałam, ale stwierdziłam , że raz się żyje i czasami człowiek musi pozwolić sobie na spełnianie i takich marzeń.

Późnym popołudniem dołączyłam do Kuby w Akihabarze, w której spędziliśmy czas do późnego wieczora. Następnie wróciliśmy do naszej dzielnicy, gdzie najpierw zrobiliśmy pranie, apotem poszliśmy do lokalnego lokalu z japońską kuchnią na kolację.


After a long break, I’m taking you back to Tokyo and Japan. We spent part of our next day apart. Kuba went to the Akihabara district (I joined him there later), which is a hub for fans of anime, electronics, manga, and video games. It’s definitely unique, noisy, and full of colors and neon lights. It’s definitely worth visiting even if you aren’t a fan of the things I mentioned above. As for me, I spent half the day in the Kappabashi district, known as Kitchen Town, on a mission to buy a Japanese santoku knife. Kappabashi is a fairly quiet district and is a must-visit for cooking enthusiasts and food lovers. You can buy literally anything related to cooking there. It’s a shame that I was limited by both my luggage capacity and my budget, because I found so many beautiful things there—from pots and pans to cutlery and porcelain. Because of that, I didn’t take many photos of the day’s experience. I really wish I could show you all those knife shops (I visited over a dozen). After a long search, I finally found the perfect knife for myself; it was a bit more expensive than I’d planned, but I figured you only live once, and sometimes you have to treat yourself to fulfilling dreams like this.

In the late afternoon, I joined Kuba in Akihabara, where we spent time until late in the evening. Then we returned to our neighborhood, where we first did our laundry, and then went to a local Japanese restaurant for dinner.









W drodze do dzielnicy Kappabashi / On the way to the Kappabashi district


Taki oto parking a co / So, this is the parking lot—so what :-)



Jeden ze sklepów z nożami /One of the knife shops 



Wizyta w dzielnicy Akihabara/ A visit to the Akihabara district







Japońskie pralnie to inny wymiar- uwielbiam/ Japanese laundromats are on another level—I love them.





Kolacja w sąsiedztwie/ Dinner in the neighborhood 




środa, 8 kwietnia 2026

Where to eat/ Gdzie zjeść - Rytm Natury in Poznań/ Rytm Natury w Poznaniu


„Przyprawą potrawy jest głód”.
















“Hunger is the spice of life.”





W związku z naszą związkową tradycją restauracyjnych randek postanowiłam stworzyć nowy cykl o miejscach "Gdzie zjeść ". W pierwszym odcinku tego cyklu zabiorę Was wraz z Kubą do restauracji Rytm Natury mieszczącej się przy ulicy Matejki w Poznaniu. Restauracja ta jest w Poznaniu od niedawna, a już cieszy się dużą popularnością. Stawia na naturalne składniki; bazując na własnych uprawach oraz paszach, którymi karmi swoje zwierzęta. Wszystkie dania tworzą od podstaw opierając się na swoich własnych produktach. Do restauracji warto wybrać się podczas weekendu, ponieważ po godzinie 18:00 będziecie mieli okazję posłuchać w trakcie delektowania się potrawami muzyki na żywo. 

Wystrój restauracji jest bardzo elegancki, ale jednocześnie nawiązuje także do natury. Za kuchnię odpowiada Dawid Drgas, który ma za sobą lata doświadczeń w branży. Tworzy on niezwykłe oraz kreatywne menu, które podbiło nasze serduszka. Stolik zarezerwowałam telefonicznie wcześniej. W dniu wizyty zostaliśmy miło przyjęci przez obsługę restauracji. Na wstępie otrzymaliśmy także koperty z imiennymi menu, co było niezwykle sympatycznym gestem. Na wstępie kelner po przyjęciu zamówienia poinformował nas także o możliwości złożenia zamówienia na świąteczne serniki, ciasta oraz inne pyszności.



In keeping with our tradition of restaurant dates, I’ve decided to start a new series called “Where to Eat.” In the first episode of this series, Kuba and I will take you to Rytm Natury, a restaurant located on Matejki Street in Poznań. The restaurant has only recently opened in Poznań, but it’s already very popular. It focuses on natural ingredients sourced from its own crops and the feed it uses for its animals. All dishes are made from scratch using their own products. It’s worth visiting the restaurant on the weekend, because after 6:00 PM, you’ll have the chance to enjoy live music while savoring your meal. 

The restaurant’s decor is very elegant, yet it also draws inspiration from nature. Dawid Drgas, who has years of experience in the industry, is in charge of the kitchen. He creates an extraordinary and creative menu that won us over. I had reserved a table in advance by phone. On the day of our visit, we were warmly welcomed by the restaurant staff. We were also given envelopes containing personalized menus, which was an incredibly thoughtful gesture. After taking our order, the waiter informed us that we could also place orders for holiday cheesecakes, cakes, and other delicacies.















Na początek otrzymaliśmy od szefa kuchni talerz z trzema mini przekąskami. Bardzo smakowały nam dwie ostatnie- mega ciekawe połączenia smaków. Pierwsza też była ok, ale nie zaskoczyła nas niczym bardziej poza buraczanym smakiem. Otrzymaliśmy także autorskie koktajle, które zamówiliśmy, i które zdecydowanie możemy Wam polecić.

To start things off, the chef brought us a plate with three mini appetizers. We really enjoyed the last two—they had some really interesting flavor combinations. The first one was okay, too, but it didn’t surprise us in any way other than its beetroot flavor. We also received the signature cocktails we’d ordered, which we can definitely recommend to you.







Ze względu na możliwości mojego żołądka zdecydowałam się zrezygnować z opcji przystawki. Kuba za to  zaszalał w tej kwestii za nas oboje i wybrał krem kasztanowy, czego nie żałował. Ponieważ właśnie to danie po całej kolacji było jego numerem jeden. Zachwycał się nad nietuzinkowym i przepysznym połączeniem smaków. Przypadło mu do gustu niesamowite oraz nietuzinkowe połączenie smaków. Wspominał je jeszcze długo po zakończonej kolacji. I chętnie spróbowałby go ponownie.

Knowing the limits of my stomach, I decided to skip the appetizer. Kuba, on the other hand, went all out for both of us and chose the chestnut cream soup—a decision he didn’t regret. In fact, that dish was his favorite part of the entire dinner. He raved about the unique and delicious combination of flavors. He really enjoyed the amazing and unique combination of flavors. He kept talking about it long after dinner was over. And he’d love to try it again.




Jeśli chodzi o dania główne Kuba wybrał indyka w połączeniu ze śliwką, dzikim brokułem, grzybkami shimeji oraz polentą. Ja natomiast skusiłam się na pieczonego pora w towarzystwie miedzy innymi grzybów, sera scamorza oraz pieczonych orzechów. Oba dania bardzo nam smakowały.

For the main course, Kuba chose turkey served with plums, wild broccoli, shimeji mushrooms, and polenta. As for me, I went for roasted leeks served with mushrooms, scamorza cheese, and roasted nuts, among other things. We both really enjoyed our meals.






W ramach deseru oboje skusiliśmy się na lemon curd podany z owocami, musami, rumową babka oraz watą cukrowa posypaną pyłem cytrynowym. To połączenie różnych struktur i smaków także przypadło nam obojgu do gustu. Miejsce to spodobało nam się na tyle, że postanowiliśmy do niego wrócić  w czerwcu, aby świętować tam naszą rocznicę i wypróbować przy okazji ich menu degustacyjne.

For dessert, we both opted for lemon curd served with fruit, mousses, rum cake, and cotton candy sprinkled with lemon zest. We both really enjoyed this combination of different textures and flavors. We liked the place so much that we decided to return in June to celebrate our anniversary there and try their tasting menu while we were at it.








adres/ lokalizacja: ul. Jana Matejki 6/3, 60-766 Poznań
address/location:  Jana Matejki 6/3, 60-766 Poznan

rezerwacja: +48 794 670 333
reservation: +48 794 670 333