czwartek, 18 czerwca 2026

Where to eat?/Gdzie zjeść? - Restauracja Lusi w Poznaniu/ Restaurant Lusi in Poznan

 ,,Przyprawą potrawy jest głód.’’










"Hunger is he spice of a dish"



W miesiącu maju, w ramach naszej kulinarnej randkowej tradycji zabrałam Kubę do restauracji Lusi serwującej moją ukochaną kuchnię włoską. W restauracji tej byłam kiedyś z moimi dziewczynami a, że serwowane jedzenie oraz klimat miejsca bardzo przypadły mi do gustu, to postanowiłam zabrać tam mojego Kubę. Restauracja znajduje się nieco na uboczu, ale zdecydowanie warto do niej zajrzeć.  Mieści się ona w dawnym budynku szlifierni silników. Jest to miejsce, w którym zdecydowanie czuć włoski klimat pomieszany z industrialnym charakterem kamienicy z lat 70-tych. Bardzo podoba mi się jej  charakter, w którym ważną rolę odgrywają detale choćby takie jak metalowe świeczniki ze świecami, które nadają miejscu klimatu. Wewnątrz lokalu znajduje się tradycyjny włoski piec opalany drewnem, w którym wypiekana jest pizza w stylu neapolitańskim. W menu poza wspomnianą pizzą  znajdziecie różnego rodzaju makarony, owoce morza, pyszne desery a także przystawki i bogatą kartę ze starannie dobraną selekcją win. Poza stolikami wewnątrz posiada ona także niewielki klimatyczny ogródek na zewnątrz, z którego warto skorzystać podczas cieplejszych dni.

Jeśli chodzi o jedzenie to zdecydowaliśmy się na triangoli z truflą oraz mezzelune z krewetkami i burattą. Oba dania były pyszne i niesamowicie wyraziste. Triangoli totalnie skradło moje serce ze względu na charakterystyczny lubiany przeze mnie truflowy smak. Zamówił je Kuba, który natomiast zakochał się w delikatnie pikantnym smaku mezzelune i w związku z tym szybko zamieniliśmy się naszymi daniami. Ponieważ zostało nam jeszcze całkiem dużo sosu i truflowej oliwy domówiliśmy focaccię podawaną z dwoma rodzajami masła - letnim cytrynowym oraz truflowym. Na deser zdecydowałam się na brownie z sosem malinowym. Kuba natomiast skusił się na tradycyjny włoski deser czyli canollo. Dodatkowo zamówiliśmy butelkę  włoskiego wina, która dodatkowo dopełniła smak naszych dań. Kuba bardzo żałował, że nie spróbował pizzy, ale obiecaliśmy sobie, żeby w najbliższej przyszłości to nadrobić i koniecznie do tego miejsca wrócić.

***

In May, as part of our culinary date tradition, I took Kuba to Lusi’s restaurant, which serves my beloved Italian cuisine. I’d been to this restaurant once before with my girlfriends, and as I really liked the food and the atmosphere, I decided to take Kuba there. The restaurant is a bit off the beaten track, but it’s definitely worth a visit.  It’s housed in a former engine grinding workshop. It’s a place where you can really feel the Italian atmosphere blended with the industrial character of a 1970s tenement building. I really like its character, where details play an important role – for example, the metal candlesticks with candles, which give the place its unique atmosphere. Inside the restaurant, there is a traditional Italian wood-fired oven, in which Neapolitan-style pizza is baked. On the menu, apart from the aforementioned pizza, you’ll find various types of pasta, seafood, delicious desserts, as well as starters and an extensive wine list with a carefully curated selection of wines. In addition to the tables inside, it also has a small, atmospheric outdoor garden, which is well worth visiting on warmer days.

As for the food, we opted for triangoli with truffle and mezzelune with prawns and burrata. Both dishes were delicious and incredibly flavourful. The triangoli completely stole my heart thanks to that distinctive truffle flavour I love so much. Kuba ordered them, but he fell in love with the delicately spicy flavour of the mezzelune, so we quickly swapped our dishes. As we still had quite a lot of sauce and truffle oil left, we ordered a focaccia served with two types of butter – summer lemon and truffle. For dessert, I opted for a brownie with raspberry sauce. Kuba, on the other hand, was tempted by a traditional Italian dessert, the cannolo. We also ordered a bottle of Italian wine, which perfectly complemented the flavour of our dishes. Kuba really regretted not trying the pizza, but we promised each other that we’d make up for it in the near future and definitely return to this place.









Lusi - restauracja

Address/ Adres:

Święty Wojciech 21, 61-749 Poznań


 
















wtorek, 9 czerwca 2026

Resume of the month/Podsumowanie miesiąca - May 2026/Maj 2026

"Wśród zmieniających się miesięcy,                                                 

maj wyróżnia się najsłodszym, 

w najpiękniejszych barwach ubranym."






"Among the changing months, 

May stands out as the sweetest, 

dressed in the most beautiful colours."



 Za nami kolejny miesiąc roku, zatem czas na podsumowanie. Maj był miesiącem zdecydowanie intensywnym oraz pełnym pozytywnych doświadczeń. Miesiąc ten dla Polaków ma szczególne znaczenie, bo z okazji pewnych historycznych wydarzeń, w centrach miast organizowane są różne imprezy, defilady oraz festyny. Podobnie było w moim rodzinnym mieście Poznaniu, gdzie wraz z Kubą, moją siostrą i jej mężem oraz dziećmi udaliśmy się do centrum. Mogliśmy tam obejrzeć kolekcję zabytkowych tramwajów, wojskową defiladę, a Chloe ( córka mojej siostry) miała nawet okazję wejść do wnętrza pancernego wojskowego pojazdu. Ponadto z okazji Święta Narodowego Trzeciego Maja odbył się zorganizowany przez harcerzy quiz terenowy z nagrodami, w którym również wszyscy wzięliśmy udział.

Podczas wizyty mojej siostry w Polsce poszliśmy także do niedawno utworzonego Muzeum Kici Koci. Miejsce to zdecydowanie polecam rodzicom z młodszymi dziećmi. Zapewniam Was, że będą się one tam świetnie bawić w otoczeniu głównych bohaterów znanych z serii książek o przeuroczym białym kotku.

W maju byliśmy także na Pierwszej Komunii Weroniki - córki mojej kuzynki,  a w ramach naszych randek odwiedziliśmy jedną z włoskich restauracji w Poznaniu. Ponadto w połowie miesiąca pojechaliśmy do Warszawy, gdzie pierwszy dzień spędziliśmy w dzielnicy Saska Kępa testując tamtejsze wino oraz pizzę.Kolejny dzień natomiast spędziliśmy w studiu nagraniowym, gdzie brałam udział w trzech etapach castingowych do programu "The Floor". Niestety nie udało mi się przejść do samego finału, czyli udziału w nagraniach telewizyjnych samego programu, pomimo to na etapach castingowych świetnie się bawiłam i uważam to za super przygodę.

Pod koniec miesiąca udaliśmy się na pierwszy w tym roku podróżniczy city break a kierunkiem, który wybraliśmy była Bułgaria. Poza Sofią, która była naszym punktem docelowym, udało nam się cały dzień spędzić także poza stolicą Bułgarii, ale o tym napiszę Wam więcej w osobnym poście. A jak Wam upłynął maj oraz majówka ? Czekam na Wasze podsumowania majowego miesiąca :-)


***


 Another month of the year has passed, so it’s time to take stock. May was definitely a busy month, full of positive experiences. This month holds special significance for Poles, as various events, parades and festivals are organised in city centres to mark certain historical occasions. It was much the same in my home town of Poznań, where I went into the city centre with Kuba, my sister, her husband and their children. There we were able to see a collection of vintage trams and a military parade, and Chloe (my sister’s daughter) even had the chance to climb inside an armoured military vehicle. Furthermore, to mark the National Holiday of 3 May, the scouts organised an outdoor quiz with prizes, in which we all took part.

During my sister’s visit to Poland, we also went to the recently opened Kici Koci Museum. I would definitely recommend this place to parents with young children. I can assure you that they’ll have a brilliant time there, surrounded by the main characters from the series of books about the adorable little white kitten.

In May, we also attended the First Communion of Weronika – my cousin’s daughter – and, as part of our dates, we visited one of the Italian restaurants in Poznań. What’s more, halfway through the month we went to Warsaw, where we spent the first day in the Saska Kępa district sampling the local wine and pizza. The next day, however, we spent in a recording studio, where I took part in three rounds of auditions for the programme ‘The Floor’. Unfortunately, I didn’t make it to the final stage, which involved appearing on the actual TV show, but I had a great time during the auditions and consider it a fantastic adventure.

At the end of the month, we went on our first city break of the year, and the destination we chose was Bulgaria. As well as Sofia, which was our main destination, we also managed to spend a whole day outside the Bulgarian capital, but I’ll tell you more about that in a separate post. And how was your May and the May bank holiday? I look forward to reading your round-ups of the month :-)


Ściskam/ Huges







 
Poznań and field quiz / Poznań i quiz terenowy




Muzeum Kici Koci / Kicia Kocia muesum


Max - ostatnio chłopak powoli wraca do formy /Max – the lad’s slowly getting back into shape lately :-)

Miesięczna randka, tym razem we włoskiej restauracji/Our monthly date, this time at an Italian restaurant


Casting in Warsaw/ Casting w Warszawie



Testowanie wina oraz pizzy na Saskiej Kępie/Wine and pizza tasting in Saska Kępa



Wylot na city break do Bułgari/ Flight to Bulgaria for a city break






Składanie stołu, powoli urządzamy nasze mieszkanko /setting the table, we're slowly getting our flat sorted 


środa, 27 maja 2026

Where to eat?- Gdzie zjeść ? - Restauracja Zen On w Poznaniu / Restaurant Zen On in Poznań

 "Jedzenie jest symbolem miłości, 

kiedy nie wystarczają słowa” 












"Food is a symbol of love 

when words are not enough" 




W kwietniu w ramach naszej restauracyjnej randki Kuba jako miłośnik kuchni japońskiej zabrał mnie do rekomendowanej przez Michelin Guide restauracji Zen On. Znajduje się ona w samym centrum miasta przy ulicy Święty Marcin. Lokal jest niewielki i bardzo często zobaczycie przed nim długie kolejki miłośników ramenu. Zen On serwuje kuchnię japońską i słynie przede wszystkim ze znanych autentycznych makaronów ramen oraz udon. Ponadto w menu znajdziecie także wiele innych pozycji takich jak  bułeczki bao , burgery czy bowle w japońskim stylu. Popularnością cieszy się lubiany przez wielu ramen na bazie tradycyjnego bulionu japońskiego z krewetek. Skuszeni renomą  tego miejsca postanowiliśmy je przetestować.

Jako przystawkę wybraliśmy pierożki dim-sum ( wersja rybna, bo nie jem klasycznego mięsa), którymi się podzieliliśmy. Były bardzo delikatne w swej strukturze i zawierały odpowiednią ilość farszu. Były odrobinę pikantne i bardzo smaczne. Do picia wzięliśmy lemoniady - te zdecydowanie polecam. Ich nietuzinkowe oraz ciekawe wariacje smakowe przypadły nam do gustu. Z niecierpliwością natomiast czekaliśmy na danie główne i te niestety nas rozczarowały. Faktycznie są to odważne wariacje smakowe, ale nadmierna pikanteria mojej wegetariańskiej wersji ramenu nie pozwoliła mi się nim delektować.  Dosłownie paliło mnie w gardle a takiego efektu nie lubię. Kuby również nie oczarowała polecana wersja ramenu na bazie krewetek. No cóż, nie zawsze wszystko każdemu musi smakować. Być może inne dania głowne serwowane przez Zen On bardziej przypadłyby nam do gustu, ale w najbliższym czasie, po tym doświadczeniu kulinarnym raczej się o tym nie przekonamy.


***


In April, as part of our restaurant date, Kuba – a lover of Japanese cuisine – took me to Zen On, a restaurant recommended by the Michelin Guide. It’s located right in the city centre on Święty Marcin Street. The place is small, and you’ll often see long queues of ramen lovers outside. Zen On serves Japanese cuisine and is famous above all for its authentic ramen and udon noodles. In addition, the menu also features many other items such as bao buns, burgers and Japanese-style bowls. The ramen, based on a traditional Japanese prawn broth and loved by many, is particularly popular. Tempted by the reputation of this place, we decided to give it a try.

For starters, we chose dim sum dumplings (the fish version, as I don’t eat meat), which we shared. They had a very delicate texture and contained just the right amount of filling. They were slightly spicy and very tasty. We had lemonades to drink – I’d definitely recommend these. We really liked their unusual and interesting flavour combinations. We were eagerly awaiting the main course, but unfortunately, these disappointed us. They are indeed bold flavour combinations, but the excessive spiciness of my vegetarian ramen meant I couldn’t really enjoy it.  It literally burned my throat, and I don’t like that sensation. Kuba wasn’t impressed by the recommended prawn-based ramen either. Well, not everyone has to like everything. Perhaps other main courses served by Zen On would have been more to our taste, but in the near future, after this culinary experience, we’re unlikely to find out








ZenOn

Addresse/Adres:

ul. Święty Marcin 21, 61-804 Poznań