"Marzec to taki kapryśny miesiąc.
Jest jak szew pomiędzy zimą a wiosną...”.
“March is such a capricious month.
It’s like a seam between winter and spring…”
W końcu przyszedł marzec i wszyscy poczuliśmy pierwsze promienie wiosny. Powoli wkraczamy w nową porę roku, a ja wyraźnie widzę u siebie znaki po-zimowego rozbudzenia. Początek marca to Dzień Kobiet. Mój kochany Kuba rano przygotował mi smaczne śniadanie. Ponadto podarował mi tulipana, czekoladowe cukierki Gejsza ( bardzo lubię) oraz książkę. A po południu zabrał mnie na obiad do włoskiej restauracji "Mokra Włoszka". Restauracja serwuje różne rodzaje pizzy. Obok tych klasycznych znajdziecie tutaj także przeróżne wariacje na jej temat. Wszystkie nawiązują do znanych dzieł sztuki. Ja skusiłam się na klasyczną pizzę funghi , Kuba natomiast wybrał tą inspirowaną jednym z jego ulubionych dzieł -Wielką Falą.
W marcu wybraliśmy się także z kolegą na filmowy Pub Quiz. Łącznie brało w nim udział około 30 drużyn. Udało nam się zająć 7 miejsce, z czego byliśmy bardzo zadowoleni biorąc pod uwagę trudność i zakres pytań. Jak co roku zarwaliśmy noc oglądając coroczną ceremonię rozdania Oscarów.
W drugiej połowie miesiąca poleciliśmy na dłuższy weekend do Wielkiej Brytanii odwiedzić moją rodzinę. Podczas tej wizyty wraz z moją siostrą i jej koleżanką wybraliśmy się wspólnie na Bingo. Dla Kuby był to pierwszy raz i generalnie, mimo braku wygranej, dobrze się bawił.
Pod koniec miesiąca z moimi dziewczynami poszłyśmy do Teatru Muzycznego na spektakl Avenue Q, który bardzo Wam polecam. Jest odważny, niepoprawny politycznie i zabawny. Natomiast w ramach naszych comiesięcznych randek poszliśmy z Kubą do restauracji Rytm Natury, która bardzo pozytywnie zaskoczyła nas niecodziennym menu. Zrobię o tym ciekawym miejscu osobny wpis. Ponadto kilka dni temu do Polski, krótko po naszej wizycie w UK, przyleciała wraz z rodzinką moją siostra. Spędziliśmy razem cudowny, rodzinny czas, dlatego też przez ostanie dwa tygodnie prawie mnie tutaj nie było.
Z rzeczy trudniejszych, z którymi musiałam się zmierzyć, to, że po powrocie z UK wykryłam u mojego kanarka Maxa mały ropień. Na szczęście szybka wizyta u weterynarza i odpowiednie leczenie sprawiło, że mój malutki domownik czuje się obecnie dobrze, a ranka po usunięciu ropnia niemalże już się zagoiła, co mnie ogromnie cieszy.
Ogólnie mimo problemu zdrowotnego Maxa, marzec był bardzo rodzinnym miesiącem i zdecydowanie zaliczam go do tych udanych. Jestem ciekawa jak ten miesiąc wyglądał u Was i chętnie przeczytam o tym w komentarzach.
***
March has finally arrived, and we’ve all felt the first rays of spring. We’re slowly entering a new season, and I can clearly see the signs of a post-winter awakening in myself. The beginning of March marks Women’s Day. My dear Kuba made me a delicious breakfast this morning. He also gave me a tulip, some Geisha chocolate candies (which I really like), and a book. And in the afternoon, he took me to an Italian restaurant called “Mokra Włoszka” for lunch. The restaurant serves various types of pizza. In addition to the classics, you’ll also find all sorts of variations here. All of them are inspired by famous works of art. I went for the classic pizza funghi, while Kuba chose the one inspired by one of his favorite works—The Great Wave.
In March, my friend and I also went to a movie-themed Pub Quiz. A total of about 30 teams participated. We managed to come in 7th place, which we were very happy with considering the difficulty and scope of the questions. As we do every year, we stayed up all night watching the annual Academy Awards ceremony.
In the second half of the month, we headed to the UK for a long weekend to visit my family. During that visit, my sister, her friend, and I went to a bingo hall together. It was Kuba’s first time, and overall, even though he didn’t win anything, he had a good time.
At the end of the month, my girlfriends and I went to the Musical Theater to see Avenue Q, which I highly recommend. It’s bold, politically incorrect, and funny. As part of our monthly dates, Kuba and I went to the Rytm Natury restaurant, which pleasantly surprised us with its unique menu. I’ll write a separate post about this interesting place. Also, a few days ago, shortly after our visit to the UK, my sister flew to Poland with her family. We spent a wonderful time together as a family, which is why I’ve barely been here for the past two weeks.
One of the more difficult things I had to deal with was discovering a small abscess on my canary, Max, after returning from the UK. Fortunately, a quick visit to the vet and proper treatment have made my little pet feel well again, and the wound from the abscess has almost healed, which makes me very happy.
Overall, despite Max’s health issue, March was a very family-oriented month, and I definitely count it among the successful ones. I’m curious to know how this month went for you, and I’d love to read about it in the comments.

Masz za sobą intensywny miesiąc! Cieszę się, że miło spędziłaś zarówno Dzień Kobiet jak i czas z rodziną w UK. Dużo zdrówka dla Twojego zwierzka, dobrze że to nic poważnego!
OdpowiedzUsuńWeekend w Wielkiej Brytanii to ciekawa opcja. U was jak zawsze sporo się dzieje.
OdpowiedzUsuńMarzec brzmi u Ciebie naprawdę pięknie i intensywnie dużo dobrych chwil, spotkań i małych przyjemności 😊 Szczególnie urzekła mnie Wasza tradycja „randek restauracyjnych” i ten wyjazd do UK takie momenty zostają na długo. No i najważniejsze, że z Maxem wszystko dobrze ❤️
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńYour March was great. It's good that Max is feeling better and that the vet was able to help.
The pizza looks delicious.